O tym czy można nie zauważyć rozpoczynającej się akcji porodowej, rozmawiamy z lekarzem medycyny Krystyną Derwisz, specjalistką ginekologii i położnictwa Szpitala Specjalistycznego im. St. Żeromskiego w Krakowie.

 

Ewa Kozakiewicz: Czy można przegapić moment początku porodu? Wiele kobiet denerwuje się, że nie rozpozna, kiedy ma zgłosić się do szpitala?

 

Lek. med. Krystyna Derwisz, ginekolog, położnik: Porodu nie da się przeoczyć. Tymczasem pacjentki, które już rodziły, mogą przyjechać zbyt późno do porodu, a czasem zdarza się im nawet nie zdążyć. Na moim dyżurze raz pacjentka urodziła w samochodzie na parkingu tuż przed szpitalem.

 

Pierwszy okres porodu przy pierwszym porodzie zwykle jest dłuższy. Pacjentki długo wtedy przebywają w szpitalu przed samym porodem, dlatego w drugiej ciąży obiecują sobie, że przyjadą w ostatniej chwili, jak będzie mocno nasilona akcja porodowa. Ale przy drugiej ciąży, poród może przebiegać szybciej, bo szybciej otwiera się ujście. Dlatego pacjentki rodzące kolejny raz mogą zgłaszać się już w czasie zaawansowanej akcji porodowej, albo nawet już po urodzeniu dziecka. To spóźnienie tłumaczą tym, że myślały, iż będzie tak samo, jak przy pierwszym razie. Nie spodziewają się, że następny poród może tak szybko przebiegać! Ale przy pierwszej ciąży raczej to się nie zdarza.

 

Jakie objawy sugerują, że zbliża się termin porodu?

Trzy tygodnie przed spodziewanym terminem porodu może obniżyć się dno macicy, czyli jak to się mówi popularnie: opada brzuch. Wcześniej jest wyżej pod samymi łukami żebrowymi. Kiedy się obniży, kobiecie znacznie łatwiej się oddycha, a część przodująca płodu przybliża się do kanału rodnego i pojawia się uczucie częstszego parcia na pęcherz moczowy. To pierwszy objaw. Mogą również pojawić się bóle przepowiadające. Po 24. tygodniu ciąży, pojawiają się pojedyncze skurcze macicy – niebolesne stwardnienia macicy. Im bliżej porodu, tym ich więcej i częściej może się pojawiać. Stwardnienia te zwane są skurczami Braxtona-Hicksa. Przeważnie na 2-3 tygodnie przed porodem pacjentka może odczuwać je już jako bolesne skurcze. Są one zazwyczaj nieregularne i nie trwają długo – najwyżej 15-20 sekund, a przerwy między nimi wynoszą od 15 do 20 minut, czasem pół godziny.

Skurcze trzeba obserwować: ile trwają i co ile minut się pojawiają. Wtedy warto pospacerować, a nie kłaść się do łóżka! Można wziąć prysznic. Jeżeli samoistnie ustąpią, to na pewno były to skurcze przepowiadające.

 

Łatwo odróżnić skurcze porodowe od skurczy przepowiadających?

Skurcze porodowe nie ustępują, czas trwania wydłuża się z 10-15 sekund do 30-40 sekund, a częstość ich jest większa, pojawiają się bowiem co 15, 12 i 10 minut. Odczuwalne są jako bóle w okolicy krzyżowej, a czasem w podbrzuszu. Pacjentki porównują je do bólów bardzo bolesnej miesiączki. Jeżeli takie skurcze pojawiają się bez innych objawów u pacjentki rodzącej po raz pierwszy, co 7-10 minut, to powinna jechać do szpitala. Bo to może być początek pierwszego okresu porodu. W czasie czynności skurczowej nie wolno brać żadnych leków przeciwbólowych bez zlecenia lekarza.

W szpitalu kobieta będzie miała zrobione badanie czy ujście się rozwiera, czy szyjka jest skrócona, i czy wody są zachowane. Wykonuje się też zapis kardiotokograficzny, mówiący jaka jest amplituda skurczów i jak zachowuje się tętno dziecka w czasie skurczów macicy. Wykonuje się też USG, oceniamy łożysko i wody płodowe. Na podstawie tych badań można stwierdzić, czy rozpoczął się pierwszy okres porodu. W zależności od tego, jak jest zaawansowany, pacjentka idzie na salę porodową, albo na sale przedporodową – to zależy od szpitala (nie w każdym są takie sale). W sali przedporodowej kobieta oczekuje na rozwinięcie akcji porodowej, ale jest już monitorowana.

 

(źródło: www.eBobas.pl)