- Czy istnieje określony typ kobiet, które korzystają z pomocy douli? Czasem można odnieść wrażanie, że są to kobiety nieco zagubione, które nie mogą liczyć na wsparcie partnera czy rodziny.

- Nie jest to prawdą. Wszystkie młode matki pragną poczucia bezpieczeństwa, bezwarunkowego wsparcia oraz opieki. Doule zapraszane są do porodu przez najróżniejsze kobiety i nie potrafię znaleźć dla nich wspólnego mianownika. Może jedną z ich wspólnych cech jest to, że są świadome swoich potrzeb i chcą mieć obok siebie doświadczoną kobietę, która będzie „tylko dla niej i z nią”. Wtedy, kiedy będzie jej najbardziej potrzebować.

- Czy istnieją badania, które potwierdzają pozytywny wpływ obecności douli na przebieg porodu lub poprawę samopoczucia ciężarnych kobiet?

- Tak, takich badań jest w wiele. Zostały zebrane i opracowane przez Cochrane Library. W podsumowaniu tej publikacji stwierdza się, że kobiety, które otrzymały ciągłe wsparcie miały większe szanse na fizjologiczny poród, bez konieczności cięcia cesarskiego, użycia vacuum czy kleszczy. W dodatku rzadziej korzystały ze znieczulania, a ich porody trwały krócej. Pozytywne skutki obserwowno także wśród ich dzieci. Maleństwa miały większe szanse na wyższą punktację w skali Apgar. Nie stwierdzono natomiast żadnych efektów negatywnych. Wynika z tego, że wsparcie osoby, której jedynym celem jest pomoc, nienależącej do grona bliskich rodzącej i personelu medycznego, wydaje się być najskuteczniejsze.

- Jak personel medyczny reaguje na udział douli w porodzie? Czy doule spotykają się z niechęcią położnych lub lekarek?

- Reakcje są różne. Spotykamy się zarówno z dużą przychylnością, jak i z niechęcią wynikającą z niezrozumienia pracy douli i poczucia zagrożenia, które wywołuje u położnych. Jednak musimy pamiętać, że doule nie są konkurencją dla personelu medycznego! Nie są częścią ekipy medycznej, nigdy nią nie były i nie będą. Dr Klaus Kennel, który niejako na nowo odkrył skuteczność ciągłego pozamedycznego wsparcia w porodzie, stwierdził, że gdyby doula była lekiem, nieetycznie byłoby nie podawać go. Najlepsze, co można zrobić dla młodych matek to uznać dowody na skuteczność obecności douli i otworzyć dla niej drzwi porodówek. U nas rzeczywiście bywa z tym różnie, ale na zachodzie firmy ubezpieczeniowe opłacają obecność douli przy porodach.