- A co ze Standardem Opieki Okołoporodowej? Czy dzięki niemu doule stają się milej widziane?

- Nowy standard w pełni realizowany jest w niewielu placówkach, a zmiany wchodzą bardzo powoli.  Jeśli doula jest jedyną osobą towarzyszącą w czasie porodu, nikt nie może odmówić jej obecności, ponieważ takie jest prawo. Bardziej postępowe szpitale, pracujące według zasad medycyny opartej na dowodach, są otwarte na obecność douli jako drugiej osoby towarzyszącej. Doula wspiera wtedy nie tylko rodzącą, ale i jej partnera – dla niego to także bardzo emocjonujący czas. Mężczyzna obserwuje jak rodzi się jego dziecko, a on sam rodzi się jako ojciec. Wielu z nich wspomina potem, ze obecność douli była ogromną pomocą. Słyszałam też z ust kilku położnych, że lubią porody z doulami, ponieważ na sali porodowej jest wówczas spokojniej.

- A jakie jest Pani najpiękniejsze wspomnienie jako douli?

- Za każdym razem, kiedy jestem świadkiem narodzin nowego człowieka, jestem bardzo wzruszona. Niezwykłe jest to, że dzieci rodzą się w tak różny sposób, nie ma jednego schematu przychodzenia na świat. Pamiętam chłopca, który, jak tylko urodziła się główka, patrzył na świat szeroko otwartymi oczyma i wydawał zabawne dźwięki. Dopiero po dłuższej chwili urodził się cały. Za każdym razem podziwiam również zmiany, jakie zachodzą w kobietach, kiedy zostają matkami. Moim marzeniem jest, aby każda kobieta czerpała z tego wydarzenia siłę. A kiedy tak się dzieje, jestem naprawdę szczęśliwa.