Twoje kompetentne dziecko
Tytuł: Twoje kompetentne dziecko
Autor: Jesper Juul
Ilość stron: 264

Ostatnio jedna znajoma mama widząc u mnie tę książkę spytała: „ a to ci się do czegoś przydaje?”. Nasza dyskusja zajęła następną godzinę, w końcu znajoma zabrała książkę z sobą. Mnie do tej książki przyciągnął tytuł, bo kompetencja/e i ich rozwój to chleb mój powszednie w pracy. Zaintrygowało mnie tak wyraźne zaznaczenie kompetencji dziecka i w moim odczuciu wyniesienie go do poziomu partnera w dyskusji. Co z tej książki stało się przydatne dla mnie? Po pierwsze przyjęłam dużo bardziej świadomie jako mama, że za relację rodzic-dziecko odpowiedzialny jest dorosły, czyli ja. Po drugie, zagłębienie się w tekst dało mi szansę zobaczyć moje własne latorośle z perspektywy ich chęci współdziałania ze mną. Być może dla niektórych rodziców to oczywista oczywistość, jednak dla innych może to być nowość. Ja sama chyba właśnie za te oczywistości Juula cenię, bo niby znam te teorie, niby dobrze mi jest znana psychologia rozwoju dziecka, ba – prowadzę zajęcia ze skutecznej komunikacji i na co dzień negocjacje w pracy, a jednak… A jednak potrzebna mi jest tego rodzaju lektura, by pewne rzeczy poukładać, czy odkryć na nowo, bardziej praktycznie. Styl tej książki pozwala w łatwy sposób wracać do tychże prawd objawionych i zmieniać swoje mechanizmy reakcji. Przede wszystkim wrócić do dyskusji w domu nad wartościami, do dialogu i poszukiwania wspólnie nowych/starych rozwiązań. To, że to dorosły ma wystarczające narzędzia i doświadczenie, żeby radzić sobie z konfliktami w rodzinie jest tylko jedną stroną medalu. Druga to fakt, że nie jest jedynym dorosłym w życiu dzieci. Paradoksalnie, dzięki tej książce o kompetencjach dziecka, zobaczyłam także kompetencje mego męża, teścia, mamy, przyjaciela, sąsiadki, ale także moje własne w kontekście współdziałania z dziećmi. Bo nie jest tak, że Juul ma rozwiązanie na wszystko, za to namawia do zaufania sobie i dziecku, namawia do wzięcia odpowiedzialności za relację z dzieckiem i podpowiada co i jak zmienić, jeśli nie odpowiada nam to, jak jest w chwili obecnej. Objaśnia konflikt między indywidualną integralnością a chęcią współdziałania (stary konflikt między jednostką a grupą). Nasze dzieci z nami współdziałają, pisze Juul, od samego początku, tylko trzeba się nauczyć to dostrzegać i… naszą rolą jest nauczenie dziecka nie tyle współpracy, co dbania o siebie. Tu powraca temat granic, integralności wewnętrznej, poczucia własnej wartości i wiary w siebie, świadomości swoich potrzeb i ich zaspokajania. I nierozerwalnie z tym związany język osobisty, czyli – jak wyjaśnia Juul – język, w którym wyrażamy nasze uczucia, reakcje, potrzeby i stawiamy własne granice. Język osobisty jest pierwszym językiem, którym dziecko zaczyna mówić. A wszystko zaczyna się od prostego chcę, nie chcę, lubię, nie lubię. Znane, prawda? Może doprowadzać do obłędu, szczególnie jak jest wykrzywiane przez naszego malca na środku chodnika, ale to najprostsza forma werbalnego zakomunikowania potrzeb. Ucząc się tego, stawiamy jednocześnie własne granice, bo wiemy czego chcemy bądź nie chcemy.

A jakie przykłady daje autor wyjaśniając czemuż to nasze dzieci są kompetentne? Sprawdźcie sami. Warto poświęcić tej książce uwagę. AS